Rozmawialiśmy jeszcze chwil kilka. Wołzski, przejęty wciąż swymi myślami, powtarzał całe strofy:

Biedny człowiek tam siedzi i rządzi,

Że ma władzę i czyny — to sny —

Marzy tylko, że działa i błądzi.

Własną duszę, że broczy we krwi.

Krwawe zjawy stoją nad zamkiem,

Przepuściła je królewska straż —

Krew się leje, leje jak rzeka,

We krwi broczy ciało człowieka —

Żeś był carem — to było marzenie...