— Idźcie precz — wołam — ja chcę żyć z naturą, widziałeś przecie, że idę z kosą...

I znowu przypominam sobie, że to wszystko już było.

Gdzieś widziałem to wszystko.

— Głupiś — mówił Michajłow — to myśmy obiecali Oli, że sprawimy jej dożynek i że ona będzie królową. Pamiętasz...

I w tej chwili budzę się znów.

Znowu pali się to samo światło.

Ola nie żyje, ja trwam jeszcze na dnie nicości.

Myszkin znowu stuka.

— Co?

— Spać nie mogę. Trzeba skończyć to.