— Co? — pytam.
— Nasze życie. Oni nie śmią mnie więzić.
— Jak to?
— Jest przecież wyjście — puka.
Odpowiadam:
— Sam chcesz?
Myszkin krótko zastukał:
— Nie.
Zamilkł.
Po chwili podszedł znów:
— Co? — pytam.
— Nasze życie. Oni nie śmią mnie więzić.
— Jak to?
— Jest przecież wyjście — puka.
Odpowiadam:
— Sam chcesz?
Myszkin krótko zastukał:
— Nie.
Zamilkł.
Po chwili podszedł znów: