To jest kłamstwo.

Czegóż potrzebuje człowiek? Czego pragnie?

Życia? Przecież wiem, że przeminie.

Miłości żywego człowieka?

I ty, co kochasz, i ty, co jesteś kochany, jesteście niczym wobec pustki, igraszkami jakiejś ciemnej ręki.

Czegóż więc chcesz?

Czy istotnie jest jaka różnica pomiędzy życiem żywych ludzi, a naszym dogasaniem w kamiennej mogile?

Zwęglone serce odpowiada: nie ma.

Słońce w pamięci mojej zmalało i stało się chłodne. Widziałem wciąż jeden i ten sam krajobraz: czarny, zwęglony przestwór, nad nim słońce barwy miedzi, patrzące jakby wyrzut.

Coś, jakby wstyd, że się chce żyć, że jest jeszcze życie.