Nami rządzi to, czego nie ma.

Pusty czas kradnie nam życie.

Kradnie życie, konanie przewleka: nieustannie upływa i szydzi, każdą chwilę wydłuża, zabija nas to, czego niepodobna ująć. Bezoki, bezduszny los dławi żywych ludzi, ssie ich krew.

W tej umarłej ciszy rozległy się dla mnie raz jeszcze kroki Myszkina.

I jego prowadzili na śmierć.

Zostałem sam. Z obu stron miałem puste cele.

Dnie i noce teraz utraciły już resztkę ludzkiego sensu.

Miałem wrażenie, że rozwijają się one jak wstęga z jakiegoś obracającego się gdzieś poza moją głową koła.

Koło obraca się i warczy wstęga.

Śmieje się pusta, bezbarwna potęga czasu.