— Zuch ten Podfilipski!

A panna Lili, urocza i nieco rozzuchwalona przez świadomość posagu bankierówna, spotkawszy na jakimś raucie378 pana Weyssenhoffa, najniespodziewaniej powitała go:

— Bonjour379, Mr. Dewajtis380!

Podfilipski uśmiechnął się dyskretnie.

— Rira bien381...

A polscy demokraci powitali w panu Weyssenhoffie satyryka.

*

Polski demokrata jest to w ogóle jedno z najdziwniejszych stworzeń.

Niedawno pewna leciwa zresztą już pensjonarka, która przeczytała świeżo Ostatnie spotkanie, zapytywała mnie, co właściwie znaczy „pervers”382?

— Perwers, perwersja383, proszę pani. Ja powiem pani, co jest szczytem perwersji.