Od tej chwili pan Rittner zaczął muskać swoje niedzielne felietony, nowele, noweletki gołębim piórkiem, umaczanym w malinowym soczku. Podobne do krwi, a jest słodkie! Przede wszystkim zaś słodycz! Trzeba być słodkim jak figurka Lamartine’a466 ulepionego z cukru. I wszystko w tym rodzaju. Zdania króciuteńkie, po dwa, trzy słowa, takie właśnie bibelowate467, figurkowate... I zawsze ciepło, cieplutko, cieplutko jak w serduszku u wielkanocnego baranka, gdy za sklepową szybką cukierni w jasny kwietniowy dzień stoi. I myśli takie niewinne, barankowate, rzewne... na różowej wstążeczce...
— Ariel... słowo honoru Ariel! — rozpływał się Incognitus... — I zawsze temacik taki znajdzie niewinny, miły, świegotliwy! Kochany, słodki chłopiec! Psujmy zabawę plotkarzom! O... o jak to jest wymuskane, wychuchane, wypieszczone... Nigdzie goryczy, oburzenia, gniewu... Taki serdeczny naiwny gest, coś takiego pastuszkowatego, jagnięcego, coś tak à la468 Watteau469, jak gdyby z wachlarza. Dyskretnie! Miękko! Właśniem takiego sobie wymarzył470... Ariel oswojony, ugłaskany! Siedzi w klateczce, cukier z palców bierze i grucha, i świergoce, i ćwierka...
Przez wdzięczność więc dla pana Rittnera psujmy zabawę plotkarzom! A wynalazłem właśnie parę ciekawych odmian.
Przede wszystkim nie zawsze plotkarzami są ludzie chcący nam szkodzić. Zdarzają się plotkarze... przyjaciele! Na przykład „Dowiadujemy się, że pan Rabski został zaproszony na kandydata na posła do rady państwa”.
— Ależ skądże! — broni się pan Rabski471. — Plotka jakaś! Ja nic nie wiem — i spuszcza skromnie oczęta, i buzię zaciska w ciup...
Albo znowu: „współpracownik naszego pisma doktor filozofii Władysław Rabski został okradziony. Prócz kolekcji krawatów złodzieje skradli mu rękopisy pięciu dramatów, tysiąca i jednego sonetów, studium o d’Annunziu472 i znacznej części nowoczesnego Dekameronu473 (na tle własnych przygód), nad którym od lat wielu pracował”. Albo jeszcze... „Zapewniają nas, że przyczyną samobójstwa wydawcy NN. nie było odmówienie mu przez pana Rabskiego napisania studium o Łodzi! Źródła rozpaczliwego kroku szukać należy raczej w ogólnym przygnębieniu, w jakie pan NN. popadł od dnia, w którym pan MM. przelicytował go i nabył od pana Rabskiego zbiór felietonów, o które — jak wiadomo — ubiegały się wszystkie firmy wydawnicze, a kilka nawet w tym celu założono”.
Są i inne typy. Na przykład plotkarze próbujący, plotkarze torujący drogę... Można by ich nazwać zwiastunami lub też harcownikami... Właściwie nie zmyślają oni, tylko wyprzedzają wypadki. Przed jakimś ryzykownym krokiem zawsze dobrze spróbować, przygotować opinię! Puszcza się więc ploteczkę... jedną, drugą, trzecią i nadsłuchuje się, i wietrzy... Nikt nie protestuje... Można zaryzykować! Ploteczka się sprawdzi... Oburzenie lub niechęć. Wszystko się cofnie, ślady zatrze, ploteczkę się dezawuuje474. A zawsze skutek będzie! Nie teraz, to na przyszłość. Fermencik zostanie... Można także obok tej ploteczki inną wprost przeciwną... Nastąpi walka zdań... pokrzyżuje się szyk, ściągnie się sympatie...
Takie na przykład ploteczki teatralne... Pan Śliwiński475 chce wziąć teatr w dzierżawę... Odwołanie... Hm... Puk476! naprzód tyś, od odszczekiwania. A fermencik jest. Nieufność się zbudzi.
Albo znowu... Spróbować. Moment nastał... I brzęczą plotki, nie plotki. Była deputacja477. Dwie deputacje. W imieniu artystów, społeczeństwa... Ciekawe i te deputacje. Dotychczas były tylko anonimowe listy, teraz wynaleziono anonimowe deputacje. Kto wysłał? Społeczeństwo! Inteligencja! Literatura! A potem cisza, cisza... aby się przypadkiem ci wysyłający nie dowiedzieli, że wysłali...
Znane przysłowie: gdzie kucharek sześć! A gdyby tak spróbować sześciu reżyserów. Od sceny Żelazowski478, Śliwiński, Rapacki479. Od kwalifikacji Rabski, Rapacki, Paliński480. Uda się, nie uda! Dobra nasza! Nie uda... Kto mówił? Nic nie było. Plotki. Ploteczki.