A państwo Rabscy intrygują, że pan Śliwiński za dużo daje sztuk tych tam „dekadentów554”. W klateczce zaś za złoconymi pręcikami siedzi der akklimatisierte555 Ariel i ćwierka.
Król-Duch w Krakowie
Kraków jest miastem dziwnego nabożeństwa. Dość spojrzeć w twarz jakiegoś rozhawełkowanego556 radcy miejskiego, a później przenieść wzrok na Sukiennice albo na kamień oznaczający miejsce składanej przez Kościuszkę557 przysięgi, aby dojść do przekonania, że rzeczywistość jest niczym, a reprezentowana przez kamienie myśl zamierzchła czasów — wszystkim.
— Jedno mam tylko za złe Daszyńskiemu558 — mówiła pewna krakowska dama — że jest całkiem współczesny. Byłby prawdziwie piękny i wzruszający, byłby nawet na wskroś polski i narodowy na witrażu jako święty Jerzy lub syn Kraka559 walczący ze smokiem.
— Pani — przerwałem — dlaczegóż krzywdzić tę nieszczęśliwą legendarną bestię, zestawiając ją z Dzieduszyckim560? I smoki wprawdzie wypadłoby zaliczyć między płazy, ale nie był to w każdym razie gad w liberii561.
— Ach, wy, ludzie z Królestwa — szepnął krakowski przysięgły rzeczoznawca sztuki i literatury — jak wy nie umiecie oderwać się od rzeczywistości! Zawsze aktualność i aktualność! Nawet w rzeczach sztuki nie umiecie być swobodni, nie umiecie się oddać wieczności.
Kraków od rzeczywistości odrywa niezaprzeczalnie. Najzagorzalszy materialista staje się tu w krótkim czasie metafizykiem, kabalistą, mistykiem, katolikiem, twórcą nowej sekty religijnej. Ludzie i gesty, słowa i myśli cuchną tu dziwnie domem pogrzebowym. Idee rosną tu z szybkością przypominającą porastanie włosów na trupie. Myśleć i tworzyć jest ogromnie łatwo — głosi estetyka krakowska — trzeba zapomnieć tylko, że myśli i wyobrażenia mają pozostawać w jakimkolwiek stosunku do rzeczywistości.
— Otóż to, otóż to! — przyświadczają chóralnie myśliciele i esteci stanisławowscy562 i złoczowscy563, rzeszowscy, przemyscy i inni reprezentanci czystego ducha, który pozostawiwszy ciało w galicyjskiej bajorze serwilizmu564, klerykalizmu, cuchnącej, przegnojonej nędzy i ciemnoty, sam ulata, ulata...
Ja przepisuję w kancelarii papier,
Który nakreślił starosta poziomy565: