— Daj mi więc imię swoje, bym cię poznał.

— Ja odpowiadam na wszystkie imiona.

— Ale sam siebie, sam siebie, jak nazywasz?

— Przypominam sobie nazwy, jakie mi dawano.

— Którąż z nich kochasz najbardziej?

— Nie wiem. Nie wiem. Każde imię wydaje mi się krzywdą. Chciałbym mieć wszystkie imiona.

— Więc pozwól mi wnieść światło. Chcę zobaczyć twarz twoją.

— Och, to tylko maska.

— Więc zerwij ją.

— Wszystko, co zobaczysz, będzie maską.