OSOBA
A ja mam dosyć tego wszystkiego: tych waszych morderstw, tej całej strzelaniny, tej gadaniny, tej całej blagi, tego mordobicia, tego duchowego mizeractwa, tego całego psychologicznego babrania się w nieświeżych bebechach. Ja chcę żyć. Leon, patrz! To wszystko jest jeden wielki humbug.
Podchodzi do trupa, chwyta go za włosy i wyciąga drewnianą głowę, z przyczepionymi do niej łachmanami wypchanymi słomą
To nie jest żaden trup, tylko manekin. Głowa jest z drzewa
Rzuca głowę o ziemię; głuchy stuk drzewa
A zresztą zrobiona jest przez jakiegoś znanego rzeźbiarza. Mam wrażenie, że to robił albo Zamoyski57, albo Archipenko58 — mimo całego naturalizmu i podobieństwa. A te ręce są gipsowe — jakiś stary odlew ze szkoły przemysłu drzewnego. A reszta — to pakuły.
Rozrzuca po ziemi całego trupa: siano, łachmany itd. Zrywa czarną kapę, którą to wszystko było przykryte, i rzuca też na ziemię
LEON
przerażony
Aaa! Aaa! To okropne. Jak ja teraz będę żył?! To gorzej, to gorzej — jak ja teraz umrę?! Zniszczyliście wszystko! Aaa! Aaa! Aaa!