A sama tak myślałaś niedawno. Mówiłaś o tym z Dorotą. Cha, cha, cha!

MATKA

nie słysząc Głosu

Więc to ja ich do tego zmusiłam? Ach — to niemożliwe... Ale ja sama to myślałam, mówiłam o tym z Dorotą — ja sama. Nie, nie, nie — to absolutnie niemożliwe. Oni tu zaraz przyjdą, oni muszą zaprzeczyć. Ja nie chcę, żeby tak było. Przecież ja nie używam tego zbytku. Ja mogłabym wyżyć z tych robótek. Nałóg pracy — to Leon mi powiedział. A, podły! Dwadzieścia siedem lat na niego pracowałam!

GŁOS

A mnie zmusiłaś — tak, zmusiłaś prawie do zbrodni, bo chciałaś żyć w zbytku. Cha, cha — to paradne!

MATKA

odpowiadając, ale jakby sobie

Nie, nie — nikogo nie zmuszałam — ani jego, ani ich. Ja chciałam, aby Leon zarabiał uczciwie. I on zarabia uczciwie — mój syn! Przecież ja go kocham. Ja jestem z niego dumna. Te jego idee zaczynają się przyjmować, już są jakieś konferencje. Ja byłam niesprawiedliwa. Ja cię przepraszam, Leon, za wszystko! Ja nie chcę, aby tak było — nie chcę, nie chcę!!

Wchodzi Leon. Matka zakrywa oczy robótką