LUCYNA
Rozwiedziesz się? Ja w nic teraz nie wierzę. Ty jesteś żonaty?! To podłe!
Z ironią
Nie chciał mnie tracić i ukrywał to przede mną.
Do Matki
Pani nie wie, ile on mnie kosztował od roku. On wyłudził ode mnie tysiące. Ja straciłam rachunek. Ale nie chodzi o ilość. Mówił tylko o realizacji idei i o nędzy w domu. A wy sobie wcale41 dobrze żyjecie — teraz dopiero to widzę.
Rozgląda się
Ja świata w ogóle nie widziałam poza nim, ja stałam się inna przez niego. A on? Syn pani jest alfons, proszę pani, zwykły alfons. Rozumiesz, jędzo ślepa? Wychowałaś syna na alfonsa. Z tego żyje teraz ten potwór. Tak — możesz się nie rozwodzić! I ja jego kochałam! Boże, co za ohyda! Ileż uczucia, czystego uczucia on mnie kosztował!
Matka stoi nieruchomo, mnąc tylko ręką poręcz od krzesła