SAKALYI

Zaklinam pana...

DE ESTRADA

Ależ żyje: zdrowa jak byk z Murcji. Uspokój się, chłopcze, na miłość Boską, bo ci to może zaszkodzić. Zemdlała — przestrzelił pan jej łapę — nic jej nie będzie.

mrok zapada coraz głębszy.

SAKALYI

opada znów na fotel.

To szczęście! Ale mogłem być mordercą i nie dożyć tego szczęścia. Jednak oni będą mnie ciągać po sądach — a może parę lat dostanę? Krystyno: czy poczekasz na mnie?

KRYSTYNA

Tak, tak — ale tego nie będzie.