Robaki wkręcają się w oczy

W ciemnej, rozmiękłej przeźroczy.

Jak nożem ostrym

Chciałbym przeciąć sobą,

Zazdrosną o szybkość, przestrzeń.

Ważę ciężary, o jakich nie myślał

Żaden Cezar świata,

A wszystko ulata, jak wata.

I lekkie mi jest wszystko, jak pajęczy puszek,

Jak jakiś mały, niepozorny duszek,