ROZHULANTYNA

niespokojnie

Dzieci, cicho! To jest tylko moja sprawa prywatna. Tak się boję o Izydora. Wyjdźcie wszyscy. Muszę zostać z nim sama.

MÓZGOWICZ

ponuro

Z kim? z Izydorem? do Izi Mówiłem, że za dużo jest sensu w tem wszystkiem. Wychodzi na lewo.

Maurycy i Alfred chcą go zatrzymać. On im się wyrywa i ucieka.

NIEZNAJOMY

Jeszcze chwila, a będzie zapóźno. Wynalazłem ratunek ostateczny.

MAURYCY