Oświetla przestrzeń pośredniego mroku.

Wieczór i świt przemierza starzec bez brody

I na przełęczy ostatecznych pojęć

Manometr świata na Nicość nastawia.

Być nim, czy też pozostać sobą,

W meta-bydlęcym, rokokowym stroju

I gzić się dalej na gwarnych pastwiskach.

Oto problemat godny kłamstw Cezara.

Zużyte zęby miamlą jeszcze pokarm

Przeżuty dawno przez podwójny worek,