Przy stole, twarzami do widowni, siedzą: Zosia i Amelka: biało są ubrane i oglądają książkę z obrazkami. Właśnie Kucharka przyniosła dymiące sagany z kawą i mlekiem i przy pomocy chochli nalewa do filiżanek.

KUCHARKA

Pijcie, dzieci. Nie czekajcie na ojca. Jest w kancelarii z panem Kozdroniem. A ta panna, co wczoraj przyjechała, to sobie jeszcze napuszcza urodę na twarz, a może i gdzie indziej. Pańskie ma zwyczaje, strasznie pańskie.

ZOSIA

Proszę was, Urszulo, nie pleść tak.

KUCHARKA

Niech Zosia będzie grzeczna, bo pan znowu Zosi każe w rękę mnie pocałować, jak wtedy, po pogrzebie pani.

ZOSIA

prawie z płaczem

Niech Urszula sobie idzie. Zaraz. W tej chwili. Czy Urszula rozumie?