Tak się odzywa:

«Jużeście nadto długo w zbrodniach wiek trawili,

Słuchajcie rady ojca w tej stanowczej chwili.

Teraz, teraz on czuje ciężar przewinienia,

Teraz to go dopiero dręczy głos sumienia.

Patrzcie, zduszone gęsi — które chciwie żarłem,

Stawają mi przed oczy z krwią zbroczonem gardłem,

Oto indyk... czegóż chce ta mara nadęta?

Tu kwoka się o swoje domaga pisklęta!»

Łakome dzieci wokoło spojrzały,