Niosąc witą na skroni z wdzięcznych farb koronę.

Ziemia odgłos radości wydała dokoła,

Upiękniły się kwiaty, zawoniały zioła.

Zazdrośnie drugie światło na słońce spojrzało.

Bo mu zrównać nie zdołało,

A dumą uniesione rzecze jaknajśmielej:

„I dlaczegóż tron jeden dwóch monarchów dzieli?

Dlaczegóż mam być drugim, gdy pierwszym być mogę?

Któż mi do jej wielkości zatamował drogę?”

Wtem gdy ostatni wyraz z ust mu się wymyka,