Lepianka tylko została.

Ten, co próżno za szczęściem od tak dawna gonił,

Łzy nie uronił.

Raz zrana, niespodzianie wchodzi podstarości,

I w imieniu dziedzica żąda zaległości,

Odwieczne wspomina długi,

Nawet każe mu płacić, co był winien drugi:

Jakieś tam czynsze, daniny, podatki,

A że nie miał pieniędzy, wypędza go z chatki,

Płaczą dobrzy sąsiedzi nad losem sąsiada.