Kogo?
MLICKI
Jego — Pretwica!
OLGA
załamuje ręce.
Więc i to jeszcze! Boże! Co za nieszczęście! Więc to było tylko urojeniem, senną marą... opada całkiem. Nie, Stefanie, nie mam siły walczyć z widmami! Nie mam siły kalać się temi wspomnieniami. Nie chcę, żeby mi je przypominano. A wiem — o jak to jasno, jak silnie czuję, że nigdy tego nie zapomnisz, że wciąż będziesz całą moją przeszłość wywlekał... Nie, nie, nie! Sam widzisz, że dla nas nie ma szczęścia!
MLICKI
chwyta jej ręce, całuje je i tuli ją do piersi.
OLGA
śmieje się.