— Ci ludzie są niepoczytalni. A ty nie postępowałeś z nim z należytą ostrożnością. Bardzo lubi gadać. A nie jest bynajmniej głupi. Wie nawet o tym, że możesz być karany za to samo, żeś wiedział o tym, że on właściwie zastrzelił ci leśniczego.

— Mam dla niego paszport do Rosji — rzekł Gordon niespokojnie.

— Jak daleko z nim zajedzie? Chłop nie da sobie z tym rady.

— Dam mu pieniądze...

Botko zmarszczył brwi i gryzł nerwowo papierosa, który gasł ciągle.

— Dzisiaj wieczorem, tak około dziesiątej, będzie w lesie czekał na ciebie, tuż przy tym wielkim kamieniu.

Gordon wpatrzył się przerażony w Botkę.

— Czy ty mu kazałeś?

— Tak.

Przez chwilę patrzyli sobie wrogo w oczy.