— Siostrę moją, Polę.
— Jako kobietę?
— Nie!
Milczeli długo.
Wroński powstał.
— Och, ta trwoga! Ta straszliwa trwoga. Chciałem dziś skończyć, i — i... Och, jakie to dziwne! Serce bije, całe ciało drży, zimny pot oblewa ciało, włosy stają na głowie... Ależ pijże pan! Zrób to pan dla mnie! Pij pan ze mną. Nie lubię pić sam...
— Tak, napiję się chętnie.
— Czy pan lubi pić? He, he... A więc lubi pan pić... Hm... Gordon! Czy wierzy pan w Boga?!
— Nie, bo Szatan starszy od Boga.
— A więc czy Szatan jest Bogiem pana?