przerywa mu
Wiesz, ja się tak lękam, tak lękam tego twego przyjaciela. To ten sam lęk, jaki doznaję26 przed czymś obcym, niezbadanym, to ten sam lęk, który mam przed tą ciemną dla mnie połową twej duszy, tą połową, której nie znam, o której nie mam wyobrażenia.
KONRAD
patrzy na nią głęboko zdumiony
Nie rozumiałem cię, Hanuś.
HANKA
Bo widzisz, ty masz połowę duszy pogodnej, a druga jest jak sam mówisz: czarna i ponura. I to dzisiaj, podczas tej bezsennej nocy, nagle opadła mnie ta myśl, że ta druga połowa twej duszy, ta jej ciemna głębia, nie do mnie należy, ale do twego przyjaciela. I miałam taką straszną wizję, jakbyś na dwoje był rozszczepiony. Ach! Konrad! Konrad! Jak ja się męczę!
KONRAD
obejmuje ją i tuli do siebie
Hanuś, Hanuś! Uspokój się! To przywidzenie zmęczonych bezsennością nerwów. Uspokój się i posłuchaj mnie. Otóż przyjaciel opowiadał mi taką dziwną historię o swoim stryju i włodarzu. Ten stryj poszedł na wojenkę, potem z wojenki powrócił; ale ponieważ stryjenka tymczasem włodarza pokochała, a on włodarz przeświadczony, że żadna kara go nie spotka, jeżeli pan legnie na swym własnym polu, zamiast na polu sławy...