szyderczo
No, cóż pan tak stroni od towarzystwa; przecież to uroczystość, na którą pan umyślnie aż z Brukseli zjechałeś.
PRZYJACIEL
kręcąc papierosa
Ja nie zjeżdżałem na żadne uroczystości. Jam się tylko mocno przywiązał do mojego przyjaciela Konrada, a ponieważ on jest sam, samiuteńki, a ja znając rozmaite tajemnice jego domu... hm... hm...
BOROWSKI
Jakie tajemnice? Czyś pan oszalał? Co za tajemnice?
PRZYJACIEL
No, to nie są właściwie tajemnice, dla pana np., dla matki Konrada, to tajemnicą nie jest. Patrzy bystro, zimno na Borowskiego. O, jakeś pan nagle zbladł. No i co, panie? Będziemy się dalej bawić w ślepą babkę, podoba się panu ta gra?
Patrzy z zimnym szyderstwem na Borowskiego.