HANKA

jak obłąkana

Cicho. — To nie może być — nie może być — nie może być...

KONRAD

zdumiony, jakby przejrzał

Gdzie pan Borowski?

SCENA DZIESIĄTA

WANDA

wbiega bezsilna i chwiejna na scenę

Konrad! Na Boga! Zlituj się synu, to nie może być, to stać się nie może! Konrad! Dziecko moje najdroższe! Moje wszystko na świecie. Zanosi się płaczem. Ja taki straszny, straszny grzech popełniłam... On i ja taką straszną zbrodnię spełniliśmy na nim — na twoim ojcu... Dziecko najdroższe — ty nie możesz, nie możesz tego zrobić — Tylko nie to, nie to!