BOROWSKI

za sceną.

Ratunku! Ratunku! Hanka skoczyła w płomienie!

KONRAD

z całą gwałtownością porywa się, by biec na ratunek, lecz nagle jakby siłą ubezwładniony, obsuwa się na stopnie kamienne werandy.

PRZYJACIEL

dotyka jego ramion z poważnym spokojem

Wstań — pójdziemy razem na nowe życie i nowy trud.

KONRAD

z wolna podnosi się i zbolały, zapatrzony w dal przed siebie, podaje przyjacielowi dłonie.