zrywa się
Pożar! Pożar!
Jak obłąkana leci do salonu między przerażonych i pomieszanych gości.
KONRAD
wybucha wielkim śmiechem
Ha... ha... ha... Moje fabryki się palą. Trzykroć powiększona puścizna32 po ojcu.
PRZYJACIEL
Ja sam ogień podłożyłem.
KONRAD
Dobrze zrobiłeś. Uprzedziłeś myśl moją.