BOROWSKI
Dobrze, dobrze, duszko moja, ale teraz musimy iść do naszych gości, bo to byłoby wysoce niegrzecznie pozostawić ich dłużej samych...
Prawie przemocą bierze ją za rękę i wprowadza do salonu. Wanda nastraja minę i prosi gości do nakrytego stołu w jadalni. Borowski pozostaje na werandzie.
SCENA DZIEWIĄTA
BOROWSKI
wychodzi na werandę i woła
Hanka! Hanka!
HANKA
z głębi parku
Idziemy już ojcze, idziemy!