KONRAD
bierze Hankę pod rękę i mówi
Tak, teraz już czas...
Wszyscy wchodzą do oświetlonych pokoi.
Zasłona spada.
AKT DRUGI
SCENA PIERWSZA
Wczesny ranek. — Matka i syn na werandzie, przy śniadaniu.
WANDA
Bardzo mi przykro, że uroczystość twego pełnolecia9 trzeba było jeszcze odłożyć. Rada opiekuńcza musi jeszcze pewne formalności załatwić.