Słania się, idąc zwolna krok za krokiem ku drugiej ławce, i tam opada ciężko.

SCENA XVIII

Z portalu głównego sali biesiadnej wychodzi Mścisław, na schodach ogląda się bystro i niespokojnie dookoła — ujrzał wreszcie Kingę i spiesznie zbiega z schodów i podchodzi ku niej.

MŚCISŁAW

Księżniczko Kingo, wyście tutaj?

KINGA

jakby się budziła ciężko — z trudem podnosi na niego oczy — a potem wstaje i machinalnie składa głęboki ukłon.

MŚCISŁAW

patrzy w nią długo.

Na co ten dworski ceremonjał? Po to może, by mi głębszą jeszcze odrazę okazać? Przywykłem do niej — nie potrzebujecie się na nią tak wysilać, księżniczko...