po namyśle hardo.
Będę nim!
Znowu ciężka chwila milczenia i wyczekiwania, podczas której Mścisław obiega niespokojnie komnatę, jakby się lękał pytać, ale z nagłem postanowieniem staje przed Zygwartem.
MSCISŁAW
z zapartym oddechem.
To oni — oni... wybucha oni się kochają?!
ZYGWART
Nie wiem, panie, waha się chwilę kazałeś mi być szczerym i zrzucić maskę? tak?
MŚCISŁAW
Tak!