ZYGWART
A więc ci powiem szczerze, żeś księżniczkę Kingę sprowadził na twój dwór na zgubę swoją, zaślepiony miłością ku niej.
MŚCISŁAW
gwałtownie.
Milcz! chodzi ciężkim krokiem i znowu przystaje przed Zygwartem Ona go kocha?!
ZYGWART
Nie wiem, panie, ale com zdołał wymiarkować, to jedynie to, że w oczach jego na wspomnienie Kingi rozpaliły się dziwne płomyki i wydało mi się, jakoby chętnie na wasz dwór z tej przyczyny przyjeżdżał.
MŚCISŁAW
pochmurnie, z dalekim zamysłem.
Tak, tak, tego, właśnie tego chciałem po chwili niepewnie i chytrze trze czoło dłonią. Cóż ja to chciałem ci powiedzieć? Aha! Aha! prawie szeptem Słuchaj, ty masz bardzo piękną siostrę — widziałem ją niedawno, bardzo piękna i jak mi się wydaje... rozumiesz?