Upominam księcia, by nie musiał pożałować niewczesnych słów swoich.

MŚCISŁAW

zbliża się do niego zwolna, jak pantera.

Coś ty odważył się mi powiedzieć?

ZYGWART

milczy.

MŚCISŁAW

patrzy bystro na niego.

Prawda — gdybyś miał fałsz w sercu, tobyś go tak jawnie nie okazywał — wybaczam ci twą hardą mowę — czego żądasz odemnie?

ZYGWART