HALSZKA
wylękła.
Cóż mówicie, księżno? Nie cieszycie się zwycięstwem ukochanego wnuka?
RENATA
Oczy moje oślepłe teraz już nic nie widzą — tylko widzący człowiek radować się może...
całuje ją w czoło i idzie ku zamkowi.
SCENA II
HALSZKA
patrzy za znikającą w skrzydle zamku Renatą — wchodzi raz jeszcze na wykrój między blankami, przykłada dłoń do oczu, ale już nic nie widzi — schodzi na dół oślepiona światłem pożarnem, przypatruje się rycerzowi, który przed nią staje — a który już od początku bacznie całą scenę śledził.