GNIEWOSZ
Doznałem ze strony księcia Leszka tej wielkiej łaski, że podczas swej wyprawy zwycięskiej przeciw księciu Mścisławowi, raczył poruczyć mojej właśnie pieczy bezpieczeństwo wasze, najdostojniejsza pani. A teraz, gdy książę Leszek wrócił z wycieczki, gdy książę Mścisław legł w pojedynku, czy wolno mi do ciebie, księżno, wnieść prośbę o łaskę?
HALSZKA
Nie jestem jeszcze księżną, więc nie mogę być szczodrą w rozdawaniu łask, ale słucham was, rycerzu, i pytam o co prosicie?
GNIEWOSZ
O nic innego, jak tylko o to jedno, byście wyjednali u swego dostojnego małżonka dla mnie tę łaskę, bym mógł i nadal nad bezpieczeństwem twem pani, czuwać.
HALSZKA
zdumiona.
Jakto? nie rozumiem Was — czyż teraz, gdy książę Leszek objął w posiadanie miasto i zamek, gdy za dni kilka przyjmie mnie za żonę i obok niego na tronie książęcym zasiądę — jeszcze nie będę bezpieczną? Jakiejże obrony potrzebuję, prócz jego silnego ramienia, jakiejże straży prócz tarczy jego miłości?