Przyznaję, dostojna pani, że ramię księcia Leszka jest chrobre i potężne, potężniejsze niż kiedykolwiek, bo wzmocnione potęgą waszego brata Zygwarta i kniazia Wyszomira — nie wątpię, że teraz jego miłości dość silne, by odbić wszystkie pociski, a jednakże... przyklęka na jedno kolano i pochyla kornie głowę błagam was, miłościwa pani, byście zechcieli u przyszłego małżonka wyjednać mi tę łaskę, bym i nadal mógł czuwać nad bezpieczeństwem waszego życia.
HALSZKA
zmącona w swej radości i spokoju.
Mnie grozi niebezpieczeństwo życia? Mnie, umiłowanej małżonce księcia Leszka?
GNIEWOSZ
wstaje z nagłem postanowieniem i śmiało.
Dopóki księżniczka Kinga pozostaje na tym zamku.
HALSZKA
przerywa porywczo.
Jakto? księżniczka Kinga tu — w tym zamku? Śnicie chyba, rycerzu — księżniczka Kinga została w odległym zamku księżnej Renaty osadzoną.