wyniośle.
Dowiedziałam się, że bliski mój krewny, książę Leszek, z którym się na dworze jego ojca chowałam, przebywa na dworze waszej książęcej mości, chciałabym go widzieć i z nim pomówić.
MŚCISŁAW
patrzy na nią z dziwnym uśmiechem.
I ja już sam o tem pomyślałem — stanie się według twej woli, księżniczko — uprzedziliście tylko mój zamiar, bo już kazałem księcia Leszka prosić, by zechciał właśnie w tej godzinie swego z naciskiem brata odwiedzić.
KINGA
z ukrytą pogardą.
Brata?!
MŚCISŁAW
uśmiecha się szyderczo.