rzuca Kindze spojrzenie pełne lekceważenia i litościwej wzgardy, podchodzi do Leszka.
Miłościwy książę, czy mogę w tym dniu chwały i blasku — w dniu rozproszenia się mroków przed jasnym światłem prawdy — prosić cię o jednę łaskę.
LESZEK
Mówcie, Halszko, każde wasze życzenie spełnionem zostanie.
HALSZKA
Jeśli więc chodzi o winę wobec mnie popełnioną, zechcijcie wybaczyć księżniczce Kindze ten niebaczny krok, wywołany chwilowym obłędem szału zazdrości, szarpiącą niemocą — puszczam w niepamięć krzywdę, jaką mi księżniczka wyrządzić chciała, a przed którą zasłoniliście mnie tarczą waszej miłości, która i nadal przed wszelkiem złem bronić mnie będzie i osłaniać. O łaskę proszę dla księżniczki Kingi!
KINGA
śmieje się szyderczym śmiechem niemocnej złości.
HALSZKA
Miejcie litość nad nią, a zaiste godna litości.