Co wasza mość...
MŚCISŁAW
uśmiecha się.
Nic — zupełnie nic (mruczy). No tak — tak... patrzy na Kingę każę przygotować celę, Kingo — i klęcznik twardy i włosiennicę... patrzy przed się zamyślony, nagle, jakby ochłonął z ciężkiego snu: Teraz pozostawiam was samych — Dawnoście się nie widzieli... podchodzi do Leszka: Wybacz, jeśli z ust moich padło jakieś twarde słowo — wszak nie miałeś dotychczas powodu skarżyć się na mnie — przyznaj...
LESZEK
Nie, królu!
MŚCISŁAW
A ty Kingo?
KINGA
kłania się i uparcie milczy.