Pismo to jako komplet jest taką rzadkością, że chcąc nie chcąc będę musiał dawać z niego cytaty — wątpię, czy w całej Polsce znalazłoby się chociażby pięć kompletów z tego czasu.
Pisze mi Sewer, oddając mi „Życie”, że nabył to pismo, aby wstrzymać jego upadek, a następnie oddać je Młodej Polsce, gdyż „Życie” było ich organem, jego zaś pragnieniem — aby się w tej formie i dążnościach utrzymało.
Nabyte „Życie” (pisze dalej) prowadziłem przy poparciu miłośników literatury z Dr. Arturem Górskim przez cztery najcięższe w sezonie miesiące do końca kwartału, a obecnie oddaję je w ręce najwybitniejszego [!!! Och, Sewerze, Sewerze — coś ty mi narobił] modernisty, chlubnie znanego poza granicami kraju i najwięcej utalentowanego [to miało stać się dla mnie gwoździem do trumny] przedstawiciela „Młodej Polski”.
Każdy zrozumie, jak mi ta emfaza wśród moich przyszłych współpracowników zaszkodzić musiała — z jaką niechęcią musieli powitać tego „najwięcej utalentowanego”, a w kraju prawie nieznanego przedstawiciela tej Młodej Polski.
Przytaczam in extenso moją odpowiedź — oszczędzam sobie długich wywodów ex post, com zamierzał, gdym dał się wreszcie skusić na podjęcie tego ciężaru, jakim było dla mnie od samego początku — „Życie”.
Dziękuję Panu Sewerowi za słowa, którymi mnie w kraju wita. Niestety, zupełnie na nie nie zasłużyłem.
Pracowałem tylko w szczęśliwszych warunkach, ale są inni, wyżsi o całe niebo ode mnie, wyżsi od wszystkich tych, których Polska z zagranicy importuje, wyżsi od tych, przed którymi społeczeństwo z bałwochwalczą czcią się korzy, i wyżsi, i zdolniejsi od tych, którzy poza granicami muszą szukać sławy i chleba, by się dać poznać własnym ziomkom.
Widzę teraz, jak już mi wtedy poczęło w głowie świtać, że może nie byłbym niczym w Polsce, gdyby mnie nie opatrzono stemplem: Made in Germany!
Są tacy wyżsi, ale społeczeństwo ich nie zna. Z tego jedynie powodu postanowiłem objąć „Życie”, aby podtrzymać ognisko, przy którym przez rok cały skupiały się najwybitniejsze siły „Młodej Polski”, a wreszcie dlatego, bo mam wiarę w nasze społeczeństwo, silną wiarę, że to społeczeństwo zechce raz wreszcie zrozumieć, że możność naszego istotnego odrodzenia tkwi w nauce i sztuce. Wtedy chyba damy dowód naszej najsilniejszej żywotności, jeżeli nasza niespożyta siła duchowa tak Europę opanuje i taki na nią wpływ wywrze, jak np. duch skandynawski.
(Był to czas, kiedy istotnie owładnęła duchowa potęga Ibsenów, Bjørnsonów, Garborgów, Hamsunów całą północną Europą, dzięki czemu też Europa dowiedziała się, że istnieją jakieś państewka, które się zowią czy to Norwegią, czy też Danią.)