Z wszystkich tych młodych i najmłodszych, którzy się wokół „Życia” kupili674 — on jeden pozostał mocą swego tajemniczego autochtonizmu, bo jeżeli ktośkolwiek z tych twórczych ludzi, jakich Podhale wydało, miałby prawo powiedzieć „Ja i Podhale — to jedno”, to tylko Orkan, który by mógł jedyny obok Kasprowicza powiedzieć, że jest „tym, który powstał z tej ziemi, który miał w sobie jej trud, jej tajemniczy lęk”; miał prawo powiedzieć o sobie, że był tym, „który zabrał z chat tej ziemi żalniki łez — a życie ich w swoich dum treść zamykał i w świat jak wielką świętość niósł.

Zresztą to chłopstwo Orkana wydaje mi się bardzo problematycznym.

To, że dusza Orkana była zmuszona niepojętymi wyrokami swego Przeznaczenia inkarnować się na nowo w łonie podhalańskiej chłopki, niczego nie dowodzi — nawet przeciwnie: można by na to patrzeć, jako na mądre i dobrotliwe zrządzenie Tego, który nad wszelkim życiem i śmiercią włada i prawami wiekuistych powrotów i nawrotów rządzi, że kazało się tej wyjątkowej duszy wśród tego chłopskiego otoczenia objawić, by stała się dla tych pariasów społeczeństwa — a byli nimi chłopi jeszcze do niedawna — pochodnią, która chłopstwu w najciemniejszych mrokach drogę wyzwolenia wskazywała, dźwignią, która to chłopstwo na wyższy szczebel kultury w męce i ponadludzkim trudzie, mimo gwałtownego oporu tych, którzy stali się dla tego św. Krzysztofora większym ciężarem, aniżeli to małe dzieciątko, dźwigające brzemię najcięższych grzechów świata, z brudnej i ziemnej bajory zwierzęcego niemal życia z wolna wydobywała.

To, co istotne chłopstwo w życie społeczeństwa wnieść mogło, usymbolizowali rozmaici Witosi675; ani mi w głowie nie powstało, by wartość ich zasług obniżać — owszem, owszem: jako czynnik „gospodarczy” odegrało chłopstwo ponoć nawet ważną rolę w nowym państwie; ale dusza chłopska nie wchodzi w rachubę jako czynnik kulturalny, chyba jako czynnik nienawistnej wrogości dla wszystkiego, co kulturą zalatuje.

Dostojna i piękna jest dusza Orkana w tej męczeńskiej misji, jaką jej spełnić nakazano.

To samo nieporozumienie, głębsze i boleśniejsze jeszcze, gdy cała krytyka jak jeden mąż obwołała Kasprowicza chłopem, li tylko dlatego, że się w chłopskiej chałupie urodził.

Kasprowicz, ten ostatni z Piastowiczów, najczystszej krwi książęcej — istotny Król-Duch, jeżeli w ogóle poza Mickiewiczem lub Słowackim jakiśkolwiek twórca na to miano zasługuje — on, który całą przeszłość w siebie wchłonął, a olbrzymi cień swój na najdalszą przyszłość rzucił — ten, który przeżył i strawił całą kulturę Europy w migawkowym czasie, boć to było tylko dla niego anamnezą — Kasprowicz chłopem?!

Ja chłopa polskiego bardzo cenię i szanuję, ale równocześnie wiem, że „natura” nie operuje tymi olbrzymimi skokami, by z łona bezkulturalnego chłopstwa mógł się zrodzić tak niesłychany i niepojęty fenomen, jakim jest Kasprowicz.

Na odwrót: dusza jakiegoś wielkiego mocarza raczyła sobie za gościnę obrać chłopską lepiankę, bo snadź jej było potrzebne, aby przed dojściem do absolutu zapoznać się, a może i niepomiernie wzbogacić — nędzą, udręką i męczeństwem chłopskiej doli.

Czego dowodzi, że Kasprowicz chłopem się urodził? Niczego innego, jak tylko tego, tego jedynego: