„Śmierci, gdzież jest twoje żądło?!”

VI

Niewypowiedzianych tajemnic boskich pełna, jedna z najgłębszych ksiąg, jaką ludzkość posiada, żydowska Kabbalah, poucza, że śmierć dotyczy jedynie najniższego pierwiastku, z jakich człowiek jest złożony, a więc ciała. Duszą tego ciała fizycznego jest pierwiastek Nephesch, który zarazem stanowi formę wyższego pierwiastku: duszy żądz, pragnień, namiętności, duszy wspólnej ludziom i zwierzętom, duszy, zwanej w Kabbali Ruach, duszy, która ze swej strony jest tylko formą wyższego pierwiastku: Ducha, którego Kabbalah zowie Neschema, a która jedynie człowieka od zwierzęcia odróżnia.

Po śmierci tu na ziemi ulega zepsuciu i zniszczeniu jedynie tylko ciało, bo już dawno dusza istotna — Ruach — z ciałem się rozłączyła. Ale Nephesch, „duch kości”, jak go Kabbala nazywa, przez całe życie związany z ciałem, pozostaje mu wierny i poza grobem w formie Habal-Garmin.

Ten Habal-Garmin długo jeszcze „pokutuje” na ziemi: sensytywni51 ludzie, o niezwykle przeczulonych zmysłach, widują go, jak błądzi na cmentarzach: gdyby52 nieutulona wdowa krąży wciąż i wciąż naokół grobu, w którym ciało dawno już się rozkładać jęło.

Niezwykle silnym musiał być Habal-Garmin syna akuszerki, jeżeli bezustannie snuł się i przewłóczył „białą płachtą ducha” poprzez podwórzec moich twórczych myśli.

Kto wie, czy właśnie w tym przeżyciu nie tkwi fakt, który by skądinąd mógł słusznie zadziwić w moim tworze: rzadko u jakiego twórcy pojawia się tak często w utworach jego samobójstwo, jak właśnie u mnie.

Ale dla moich ludzi nie ma absolutnie innego wyjścia — Habal-Garmin syna akuszerki wampiryzuje postacie, które tworzę, wysysa z nich krew, do obłędu doprowadza i wskazuje im jedyną drogę wyzwolenia, którą sam obrał.

I wciąż, wciąż słyszę słowa Kasprowicza:

Bądź pozdrowiona o ty — bez promienia,