Zdaje się, że nie ma k arty w całej historii wszechświata, na której byłaby zapisana tak ohydna i potworna, i tak bezprzykładna zbrodnia, jak ta, którą monarcha francuski wraz z głową Kościoła długi czas przygotowywali i wreszcie ją spełnili.
Jak wiadomo, zostali templariusze94, przynajmniej ci, którzy we Francji osiedli, w najstraszliwszy sposób wytępieni na podstawie oskarżenia, że uprawiają kult Szatana, czyli Baphometha.
A właśnie ten Baphomet był Bogiem gotyku, trzeba tylko według metody kabalistycznej „notarikon” zwanej, czytać to słowo odwrotnie, to znaczy:
„Temohpab”: Templi omnium hominum pacis abbas („kapłan — demiurg — świątyni pokoju wszystkich ludzi”).
W niezliczonych symbolach dopatrzy się wiedzący tego Baphometa w całym gotyku — tego astralnego Boga, który według szmaragdowej tablicy Hermesa Trismegista95 jest:
„Pater omnis Telesmi totius mundi!”
Ale dosyć już, dosyć!
Kościół zniszczył zakon templariuszów, nienawidził gotyku i z rozkoszą powitał pogański renesans — nawet pogaństwo było lepsze od „mistyki” — zniechluił96 świątynie gotyckie tym obmierzłym renesansem — ale nie przeczuwał straszliwej pomsty „Baphometa”: Avignon, reformacja, schizma, Luther, różokrzyżowcy, potężne loże masońskie, wiek encyklopedystów, rewolucja francuska, doszczętny upadek kościelnego Rzymu, jako wszechświatowej politycznej potęgi. — Mało jeszcze?!
Z popiołów powstał w naszych czasach spalony za Klemensa V ostatni komtur templariuszów Jakub de Molay jako straszliwy mściciel, ale teraz już nie jako wyznawca „Temohpab”, ale na odwrót: istotny Baphomet — Antychryst!
A trzeba wiedzieć, że zakon templariuszów miał jedno zadanie, które jeszcze w XVII wieku obowiązywało surowo „pod utratą istotnego Zbawienia” bractwo różokrzyżowców, wynaturzonych potem w lożach masońskich — a mianowicie: