BRONKA

Tak, tak... poprzez pole — poprzez lasy — och, jak to piękne,

a w tym wietrze, w tym pędzie, moje włosy, patrz, tak, o tak.

I tak całą piersią wdychać, wchłaniać w siebie tę otchłań niebieską przed nami.

Patrz tylko, jaki Kazimierz zdziwiony, on myślał, że ja całkiem nie umiem tęsknić za burzą wichru, za niebieską otchłanią...

KAZIMIERZ

Ależ, przeciwnie, ja nie patrzyłem zdumiony, ja tylko zazdroszczę ludziom, którzy za czymś jeszcze tęsknić umieją.

BRONKA

Słyszysz, Tadziu, ach jaki on naiwny, zazdrości ludziom, którzy tęsknią. No, ale idź, Tadziu, idź, załatw tę sprawę, to chyba długo nie potrwa.

TADEUSZ