z radosnym wykrzykiem

Tadek jedzie! Tadek jedzie! O, wreszcie!

SCENA II

KAZIMIERZ

Siedzi i patrzy z niewymownym smutkiem za nią, kręci niespokojnie wąsa, dorzuca gałęzi do kominka, chodzi wszerz i wzdłuż pokoju, przystaje, chwyta się za głowę i mówi cichym szeptem:

Tak, tak — za późno — za późno.

Siada, pali papierosa, apatyczny, zamyślony. — W przedpokoju słychać głos Bronki: „Mój Tadek najdroższy, mój Tadek?”. Kazimierz drgnął gwałtownie. — Głos Tadeusza: „Ach, jak ja za tobą tęskniłem”. Twarz Kazimierza kurczy się bolesnym, przykrym uśmiechem.

SCENA III

BRONKA

Chodź, chodź, kochanie moje; jak ty przemarzłeś — chodź, ogrzejesz się przy kominku.