O przebolesna, nieprzebrana rozkoszy, gdy jedno serce w drugie krew swą przelewają.

O przepotężne, niepojęte prawo krwawej ofiary serca wiecznie ku nowemu życiu odradzającej się miłości!

— Amen.

A ona za nim powtórzyła cichem echem:

— Amen.

Pędzili saniami, jak wicher na oślep przed siebie. Hanka przerażona tuliła się w jego objęciach, aż wreszcie wybuchnęła głośnem łkaniem.

Teraz dopiero jasno rozumiała, że wszystkie mosty za sobą spaliła, że wszystkie nici z przeszłością zerwane.

I znowu miała to wrażenie, to straszne, bolesne wrażenie duszy, która się w chwili skonu zwolna od ciała odrywa.

A nić po nici pęka, a to straszliwsze od bólu porodu i boleśniejsze, bo sama siebie do nowej przeszłości rodziła.

Przetrwam tę mękę — mówiła sobie — a odrodzenie nasze, tryumf ten, że własną mocą na nowo ze zgliszcz i popiołów siebie i jego odrodzę, wart wszystkich chociażby najstraszniejszych mąk...