Dech wstrzymał, cicho dybie, a będąc już bliski,

Na pieszczone ramiona zarzuca uściski,

Strzelistą łączy prośbę. Ta mu się nie szczęści:

Znaki wziął za odpowiedź paznokcia i pięści.

Zapalczywa bogini, gdy szybko wyskoczy,

W nieznanego zuchwalca groźne topiąc oczy,

Wnet się czoła wzajemnym odpieraniem gniotły,

Noga nogę podcina i barki się splotły.

Chce ją nieulękniony syn Eaka pożyć,

Chce Tetis złamanego pod swe stopy złożyć.