Lovrana, rok 1912

10 lutego

Sprawa chełmska przesądzona zgóry, tak że nawet nie chce się już czytać tej polemiki — jednak czyta się dla poznania siebie samych. Mówią nasi posłowie dobrze — ale niema między nimi żadnego nadzwyczajnego człowieka — wszystko średnie, i jak tylko logika prowadzi do koniecznego wniosku: wypowiedzenia buntu — cofają się ogólnikowym frazesem.

8 marca

Właśnie setną kartkę rękopisu dokończyłem. Ponieważ teraz piszę, zostawiając duży margines, więc to jest mniej, niżby stanowiło sto kartek dawniejszego — ale są... i zdaje się, że są pisane nienajgorzej. Głowa przyszła do sprawności, a że przedmiot jest treścią myśli, która mnie nigdy nie opuszcza od czasu, jak myślę świadomie — więc materjału jest dość. Zobaczymy, jakie to będzie, jak już można będzie czytać w książce.

11 czerwca

Przeczytałem „Urodę życia”. Nowi ludzie, psychika i sytuacja — a talent ten sam — to znaczy wielki, i metoda pisania — to znaczy — liryzm.

16 sierpnia

Więc Miciński brnie w «rytmie»! Tak jakżeby coś tem można było wytłumaczyć i coś na tem zbudować, prócz rytmicznych ruchów Dalcroza. Nie rytmiczne, lecz naukowo-przyrodnicze poznanie ruchów ludzkiego ciała doprowadziło do zjawisk daleko donioślejszego znaczenia dla ludzkości. Naukowa organizacja pracy, doprowadzenie do szczytu celowości ruchu człowieka pracującego — doprowadziło do takiej oszczędności energji i czasu, że społeczno-ekonomiczne groźne zjawiska rozwiązują się, tracąc swój stan zapalny. To, co zrobił Amerykanin, oczywiście Willionis, jest zdumiewające, a że to już służy dziesiątkom tysięcy ludzi — więc ogarnia coraz szerzej świat pracy. Tym rytmem będą zawracać głowy ludziom, podczas kiedy miljony nie umieją dźwignąć mądrze ciężaru, poruszyć młotem lub łopatą. Zwłaszcza u nas, w Polsce, nie o rytm chodzi. Ta Polska jest jak jedna krwawa rana — pomimo zabawy — a tu mówią: Nie macie rytmu! Zginiecie! Miciński napisał o tem kiedyś w kurjerze, i zaraz zaczęto z punktu rytmu rozważać nasze życie. Strasznie u nas ludzie są łakomi na nowy wyraz!

Trudna to rzecz złożyć te okuchy Polski w Polskę. Tymczasem chaos sprzeczności — i jakich jeszcze!