do Agamemnona

Panie.

On tak oczyma rzuca — straszno patrzy ku mnie,

— a ty milczysz — i jeno uśmiechasz się do mnie.

Czemże byłam dla ciebie — — ? A więc ty się lękasz,

ty się lękasz mnie przyjąć na powrót do łoża?

Kędyż pójdę? — — Mnie ojciec zabije...

CHRYZES

chwyta ją za rękę

Dłoń Boża.